Arequipa

Polskie miejsce w Peru czyli Arequipa. Drugie miasto co do liczby mieszkańców w Peru to niewątpliwie jedno z ładniejszych miast w tym Inkaskim kraju.Miasto przecudnie umiejscowione gdzie rolę strażników pełnią trzy potężne wulkany. Dotarłem tutaj bardzo wcześnie rano a los pokierował mnie do hostelu Wild Rover gdzie zostałem przywitany bardzo miło>Szalony hostel z imprezami każdego dnia,dobre miejsce na relax  i zabawę.No ale przyjechałem tu by zobaczyć ten słynny Kanion Colca, więc czym prędzej ruszyłem na  miasto w celu zebrania informacji na temat możliwości wyjazdu. Po kilku wizytach stwierdziłem w lokalnych biurach, że różnice  pomiędzy poszczególnymi wycieczkami różnią się chyba tylko nazwą firmy organizującej wyjazd. No ale jakoś trzeba tam dotrzeć. Wertuję kolejne strony przewodnika i włóczę się po pięknych uliczkach Arequipy i szukam sam nie wiem czego skoro wszytko to samo. Po kilku godzinach włóczegi docieram do biura Colca Trek, gdzie szefem jest przesympatyczny Vlado. Okazuję się że jest on honorowym konsulem naszego kraju i jest to jeden z najlepszych organizatorów wyjazdów do Kanionu. rozmawiamy długo o Polsce,Peru i zdjęciach i decyduję się na wyjazd z nimi jutro rano.Więc Wielki Czwartek i Piątek spędzę w kanionie. Naładowany pozytywnie ruszam na lokalny podbój marketu. Lubię te markety , mogę się tu najeść,posiedzieć z lokalnymi i oczywiście porobić zdjęcia.Wsuwam serek z lamy ,avocado i lokalny chlebek,popijając sok z mango:) Tutaj także mam przyjemność wypić „SOK z Żaby” co dla wielu jest barierą nie do przejścia.No ale ja tutaj wszytko i wszędzie próbuje więc:). Najedzony  ruszam na zwiedzanie Arequipy.Włócze się po okolicach podziwiając zabytki oraz niesamowite wulkany. Wieczorem poznaję kapitalnych ludzi z Irlandii i innych wariatów , spędzam czas mile i przy piwku i ładuję baterię na jutrzejszy wyjazd do kanionu.W sumie  sam jestem ciekaw jak będzie no i jak wyglądają Kondory. O godzinie 7 następnego ranka podjeżdża po mnie busik  i ruszam do kanionu.Droga przez Arequpie jest bardzo interesująca, podziwiam lokalną zabudowę i wzgórza.Po raz kolejny mogę podziwiać wulkany w tym  Misti. Busik mknie szybko  coraz wyżej i wyżej. Wsuwam liście koki , które mi smakują i podziwiam piękno tego kraju.Po drodze nasz fantastyczny przewodnik bombarduje nas informacjami na temat Peru i samego kanionu.Czy wiecie że Peru ma 3 tys rodzajów ziemniaków!!!!!. Jak tu żyć  hehe. Widoki zapierają dech w piersiach, spotykamy Vicunie, czyli mogę rzec dziką Lamę czy tam Alpakę. Zatrzymujemy się gdzie mogę z moją armatką próbować coś ustrzelić.Vicunie są naprawdę ładne i do tego strasznie płochliwe,dlatego staram się delikatnie podchodzić i zrobić im zdjęcia. generalnie jest to zwierzę chronione i zabicie grozi długoletnim więzieniem. Podobno kilogram wełny  to horrendalne pieniądze więc rząd chroni je jak może. Następnie zwiedzamy księżycowy krajobraz gdzie nasz przewodnik stara nam się pokazać jak najwięcej może.czas leci przyjemnie i płynie wolno więc jest możliwość nadziwienia się wszystkim co nas otacza a jest czym:)) Odwiedzamy lokalny market gdzie próbujemy lokalnych owoców i oczywiście prawdziwej peruwiańskiej Chiczy. Owoce z kaktusów są niesamowite!!!! Przepyszne, dlatego kupuję kilogram a co nie wolno mi:P.  Wieczorem docieramy do naszego hotelu. Standard chyba biznes klasa, taki jakiego podczas mojej podróży chyba mieć już nie będę. Spacer, dobra kolacja ,winko ,kominek, rozmowy z ekipą i spać bo jutro trzeba wstać o 4 rano:). Następnego dnia z samego rana udajemy się na zjazd na rowerach. Szybujemy rowerami niczym kondory andyjskie w dół. Prędkości są duże a adrenalina bije po oczach:) Wspaniałe przeżycie,przynajmniej dla mnie. Po rowerach udajemy się  oglądać kondory. Swoją droga słyszałem troszkę o tych ptakach ale nie spodziewałem się tego, że zobaczę ich aż tyle. Kondor andyjski jest drugim największym ptakiem zaraz po Albatrosie i robi piorunujące wrażenie. Siedzą i czekają na ruch wiatru gdzie następnie poddają się woli wirującego powietrza. Kiedy się na nie patrzy z tak bliska czuje się niesamowitą przyjemność,czuję wolność, prawdziwą, nieskażoną wolność. Taką o jakiej marzy wiele osób. Są tak piękne, że nie chce się wyjeżdżać. W myślach sama radość że tu jestem i czuję to co czuję… kanion jest Wielki  i głęboki ale największe wrażenie robią oczywiście te ptaki. Czy wiecie, że Kondory łącza się w pary na całe życie  i kiedy jeden umiera drugi z tęsknoty popełnia samobójstwo. Takie to szekspirowskie:))….Po kondorach zwiedzamy jeszcze pobliskie tarasy widokowe i kierujemy się do Arequipy gdzie po powrocie do hostelu spędzam miło czas z podróżnikami. To tutaj poznaję Nine i  Marieke z którą mam zamiar pojechać do Cuzco:)…Wieczorne spacer po mieście podczas Wielkiego Piątku, balet i spać. Następnego dnia kupujemy bilety i spędzamy czas na zwiedzaniu miasta a o 22 wyjeżdżamy nocnym autobusem do Cuzco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »