Moje Urodziny-Mis Coupleanos

Octavio odprowadził mnie do portu gdzie o 15 podobno odpływa szybka łódka do Nauty skąd w ciągu 2h samochodem mogę się udać do słynnego Iquitos. Zostawia mnie w porcie no i czekam wśród lokalnych na statek.Dookoła wszytko podmyte wodą dzieciaki skaczą po wodzie,gdzieś w oddali widać delfiny.Co chwile ktoś przechodzi z kupą bananów na plecach lub innymi drobiazgami.Wszytko wygląda tak naturalnie i spokojnie,nikt się nie spieszy.Łódka oczywiście nie przybywa na czas więc przychodzi mi obserwować miejscowych sącząc Inke i wsuwając pomarańcze ,które zakupiłem u pobliskiej pani Krysi.Po jakiejś godzinie czekania przybywa statek ale okazuje się że to nie mój.Moment przybycia statku to oczywiście wydarzenie. Wszystko zaczyna żyć, ładunki przenoszone przez ludzi,rodziny z pakunkami i facet z trumna na plecach opakowaną z zieloną folię.Widok niesamowity , który wzbudził we mnie nie lada śmiech.Po  kolejnej godzinie dopływa mój stateczek, więc szybko pakuję się do łódki z poznanym co dopiero Mario i zasiadamy na krzesłąch ogrodowych. Na statku znajduje się wszytko ,jakieś kurczaki,pojemniki po paliwie,pakunki,walizki i mój plecak oczywiście.Po kolejnych 20 minutach ruszamy ,mamy płynąć do jutra do 15,czyli całą noc.Nie wiem jak ale hotel to to nie jest.Na tyłach znajduje się latryna z płachtą przykrywającą tyłek i tyle. Krzesła ogrodowe mało miejsca.Ja oczywiście jako jedyny biały,lekko zdezorientowany. Amigos jak amigos no stres ,śmiech i tyla.Płyniemy przez rzekę.Robi ogromne wrażenie,naprawdę jest wielka,co chwile łódka zwalnia że niby pale jakieś na wodzie i jest to niebezpieczne.Robi się późno a jedyny światłem jakie posiada łodka to dwóch amigos z latarkami na dziobie.Wygląda to zabawnie i rzekłbym nierealnie.Mijają kolejne godziny zaczyna się robić chłodno. Dobijamy do jakiejś wioski zalanej wodą,gdzie handel zaczyna kwitnąć w ciągu kilku minut stoimy i czekamy..czekamy i czekamy.Co jest?…Po 2h czekania okazuje się że nie płyniemy dalej bo jest za ciemno i za niebezpiecznie.Podobno mamy wypłynąć o 5 rano.No ale co dalej gdzie mamy spać co jest.  Jak się okazuje chwile później większość pasażerów opuszcza łódkę i udaje się gdzieś w nieznanym mi kierunku.Pomocnicy kapitana zwalają krzesła na jedną kupę i robią miesce dla rodzin z dziećmi a my no cóż ubrani w polary ,kurtki itp siedzimy na tych dziadowskich krzesełkach i chyba mamy zamiar spać. Ludzie nie są zestresowani rozmawiają,słychać muzykę ,lokalni przynoszą nam ciepła herbatę na pokład,jakiś ryż ,kawę i tak mija czas. Mija 24 więc mam urodziny nie wiem gdzie jak i po co.No ale wołam sprzedawcę i zamawiam 3 browary żeby napić się z Mario i jakimś innym amigos. Zaczyna się balet.Zaczynamy pić za moje zdrowie.Kupujemy kolejne piwka i tak rozmawiając wśród wrednych komarów otuleni w polary sączymy.Po jakimś czasie impreza przenosi się na pobliski sklep ale już beze mnie i Mario.Siedzimy chwile gadamy i totalnie zmęczeni próbujemy się przespać.Co nie jest łatwe gdyż pobliski gwar jest tak duży że szok.Nachlani amigos zachowują się strasznie głośnie,przeszkadzają nie tylko nam ale dzieciakom które pod rozłożonymi moskitierami próbują spać. Muzyka, śpiewy i tak do 3 rano. Później spokój..Około 5 rano kapitan wraca na statek i ruszamy w naszą podróż dalej,.Jest zimno a na dodatek całe plecy zcieły mi komary.Próbuje spać co jakiś czas i tak mija czas.Po drodze zahaczamy wioskę aby zjeść śniadanie.Dopływamy od Nauty .Mario szybko łapie taksówkę i w spokoju jedziemy colectivo do Iquitos. Pomaga mi znaleźć hostel i umawiamy się na jutro.Mario che mi pokazać Iquitos. Zasiadam w hostelu ,relaksuje się to naprawdę niesamowite urodziny. Zaczęły się gdzieś nie wiem gdzie, na łódce w nocy,ja jedyny biały i amigos. Poznałem  sympatycznego Mario…fajne te urodziny inne jak dotąd.Zapamiętam je na bank:))

 

2 odpowiedzi do artykułu “Moje Urodziny-Mis Coupleanos

  1. Zbyszek B.

    No to wszystkiego najlepszego urodzinowo-świątecznego. A swoją drogą bajeranckie te okrętowe krzesełka. Chyba warto było jechać na drugi koniec świata, że by sobie wygodnie posiedzieć. A banany można u nas kupić na sztuki, wcale nie trzeba całego drzewa targać na plecach.

  2. CZAREK

    W tak pięknych i tego no NIEPOWTARZALNYCH okolicznościach przyrody, z okazji Coupleanos, wszystkiego co fajne i warto.
    3maj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »