EGIPT

img_6094 Egipt – Sfinks, piramidy, faraoni i oczywiscie czyste morze to symbole dzisiejszego Egiptu. Fasycnujący swoją egzotyką i tajemniczoscią kraj sprawia, że do Egiptu co roku napływa fala ciekawskich. Zarówno tych pragnących poznać kulturę jak i tych co marzą tylko o wygrzewaniu sie na slońcu.

1.Narodziny Pomysłu
2.Przygotowania
3.W drodze
4.Tematycznie fotograficznie
5.Historia jednego zdjęcia

1. NARODZINY POMYSŁU


Po kolejnym męczącym okresie postanowiliśmy, że wybierzemy się tym razem w jakąś lajtową wycieczke bez stresu i przygotowań. Z uwagi, że kilka miesięcy wcześniej moja siostra pobrała się z moim przyjacielem postanowiliśmy że pojedziemy razem z nimi na ich podróż poślubną. Po krótkich namysłach padło na Egipt. Po przewertowaniu ofert udało nam się zarezerwować wyjazd z biurem podróży Triada. 14-dniowy pobyt obejmował pobyt w Hurgardzie oraz Rejs Nilem w kierunku Asuanu.

2. PRZYGOTOWANIA


Bilet lotniczy
Jeśli chodzi o bilet lotniczy to tym razem problem nas nie dotyczył, biuro podróży zarezerwowało wszystko i byliśmy skazani na to co nam zaoferowali.
Plan
Czas pobytu 14 dni, 7dni w Hurgardzie oraz 7dni podróży na statku wycieczkowym w kierunku Tamy Asuańskiej.
Szczepionki
Z uwagi że wcześniejsze szczepienia nie straciły ważności tym razem nie wykonywaliśmy dodatkowych
Wiza
Wiza jest obowiązkowa, można ją nabyć na lotnisku koszt 15$
Pieniądze
Zdecydowaliśmy się na dolary które bez problemu można było wymienić wszędzie podczas całej wycieczki
Ubrania
Z uwagi że jechaliśmy z wycieczką to nie ograniczał nas właściwie ciężar bagażu, mogliśmy maksymalnie napakować swoje plecaki do wagi pozwalającej nam bez problemu polecieć samolotem
Leki
Leki przeciwko biegunce, przeciwbólowe ,plastry na obtarcia itp
Plecak
Zabrałem swój plecak o pojemności 80l a reszta walizki
Sprzęt fotograficzny
Aparat:Canon 40D Obiwktywy: Canon 10-22, Canon 50 1.4, Canon 70-200 4L, Canon 24-70 2.8L, filtry:UV, statyw Manfrotto +głowica 808RC4
Inne
Dwie butelki alkoholu, kubek, jakiś suchy prowiant na początek

3.W DRODZE


img_4027 Pierwsze wrażenie po wylądowaniu chyba jest identyczne dla wszystkich. Gorące powietrze przeszywające ubrania i ogólnie panujący bałagan. Kupa turystów, wrzaski, walące się lotnisko. Formalności wizowe, bagaż i jesteśmy. Podczas podróży autokarem do hotelu możemy podziwiać okolice Hurgardy. Jednym słowem możemy go opisać jako nieustający plac budowy i żeby było śmieszniej nie widać nigdzie robotników , a hoteli przybywa i przybywa. Po zakwaterowaniu w Hotelu Sunny Days El Palacio i pierwszym posiłku rozglądamy się po okolicy i chłoniemy całe otaczające nas piękno. Pierwszy posiłek oczywiście po szklance polskiej wódeczki zjadamy bez problemu i nie zastanawiamy się nad tym co może nas spotkać. Wieczory w marcu nie należą do najcieplejszych, dobrze jest posiadać jakąś bluzę ze sobą i niestety nie sprzyjają również wieczornym kąpielom. Po kolacji załatwiamy sobie wycieczkę na quadach po pustyni wraz z zwiedzaniem wioski beduińskiej czyli standardowa wycieczka fakultatywna, za która oczywiście trzeba dodatkowo zapłacić. Następnego ranka po krótkiej porannej kąpieli w morzu wybieramy się na zaplanowaną przejażdżkę. Sama droga prze pustynię jest bardzo fajna i można poczuć wolność pędząc quadami pośród otaczających piasków. Po około 1h jazdy docieramy do wioski, gdzie miejscowi witają nas ciepłą herbatą. Oczywiście nie jesteśmy tu sami, a jedynie jedną z wielu grup, które tu przybyły. Sama wioska to klasyczne turystyczne badziewie i chyba mało ma wspólnego z prawdziwym życiem Beduinów, pokaz pieczenia chleba, sklepik z miejscowymi wyrobami albo i nie, i jazda na wielbłądach to atrakcje tutejszej wioski. Gdyby nie sesja z dzieciakami na uboczu wioski można by rzec, że to niezła tandeta. Samo robienie zdjęć tym dzieciakom będę wspominał zawsze mile. To jak pozowały, jak się bawiły i jak oglądały ze mną te zdjęcia. Najlepsze jest to, że te dzieci wyglądały naprawdę na szczęśliwe ale oczywiście mogę się mylić. Powrót z wioski był tak zaplanowany aby na pustyni zahaczyć zachód słońca i właściwie liczyłem na to, że uda mi się zrobić kilka ciekawych zdjęć. Zachód był, ale zdjęć nie udało mi się wykonać. Rozłożyłem sprzęt, ustawiłem wszystko a zachód się skończył, sam nie wiem: czy ja byłem za wolny czy zachód za szybki… ale przynajmniej było śmiesznie.

Luxor

img_4551 Poranny wyjazd – poprzedzony kawą – rozpoczyna się od zbierania po innych hotelach naszej grupy i po długiej męczarni wyruszamy w podróż do Luxoru, gdzie zacumujemy na statku. Sama droga wiedzie przez krajobraz obfitujący w skały i piasek, gdzieniegdzie mijamy osady o architekturze zupełnie innej niż w Hurghadzie. Niedokończone domy, wiszące łachmany i czasami ludzie to obraz jaki towarzyszy nam przez większość drogi. Tu da się zauważyć, że miejscowości turystyczne to swoiste enklawy, w których panują inne zasady i tak naprawdę aby poznać Egipt trzeba z tych bunkrów się wydostać. Biedę widać wszędzie i wydaje mi się, że zadaniem władz Egiptu jest po części ukrycie tego stanu. Smutne jest to, że pomimo tak wspaniałej historii, na której zarabia się miliardy dolarów nic nie jest robione aby polepszyć żywot zwykłych ludzi.

Świątynia Karnak i Świątynia w Luxorze

To największy kompleks świątynny w Egipcie, który przez wieki panowania różnych władców był rozbudowany, przebudowany, niszczony i budowany na nowo. Samo zwiedzanie Karnaku polega na wysłuchaniu przewodnika i oprowadzeniu a następnie na wolnym czasie, w których można popstrykać. Ja standardowo zająłem się pstrykaniem zdjęć i moja wiedza na temat Karnaku zbyt mocno się nie pogłębiła. Sama świątynia robi wrażenie, sfinksy z baranimi głowami, monumentalne kolumny w sali hipostyl owej i historyczne jezioro, w którym spotkała się Haszepsut ze swoim przyszłym kochankiem oraz obelisk wybudowany na jej część, posągi Ramzesa II – wielkiego wojownika i budowniczego. Następnym naszym celem jest wytwórnia papirusu , w której po krótkiej prezentacji możemy zakupić sobie go na pamiątkę. Zaraz po obiedzie udaliśmy się do pobliskiej świątyni w Luxorze i muszę przyznać, że wygląda bardzo ładnie, szczególnie nabiera blasku wieczorem, gdy jest oświetlona.

Zachodnia strona Luxoru

Pierwszym kierunkiem obranym przez naszego przewodnika jest spalona w słońcu dolina. Widok ponury i zniechęcający, ale kryjący chyba jeden z największych skarbów obecnego Egiptu – Dolinę Królów, miejsce spoczynku faraonów. Na samym początku dostajemy przykrą informacje dotyczącą fotografii co dla mnie osobiście jest lekką porażką, ponieważ nie można uwiecznić tego co się zobaczy, a naprawdę warto. Grobowce są okazałe i magiczne, rozlokowane w różnych częściach doliny.Wywnętrz panują ciężkie warunki do przebywania ale mimo wszystko ma się ochotę pozostać i dalej podziwiać to piękno. Duchota i ogólnie panujący upał daje nam się ostro we znaki, ale mimo wszystko spędzamy miło czas cofając się o kilka tysięcy lat wstecz, podziwiając, słuchając. Szkoda, że do naszych czasów większość grobowców została doszczętnie ograbiona z bogactw jakie były pozostawiane faraonom po śmierci. Ciekawe jest to, że prace archeologiczne dalej są wykonywane i możemy podpatrzeć jak robotnicy ciężko pracują przekopując coraz to nowe miejsca używając przy tym narzędzi przypominających raczej stare, zardzewiałe motyki. Oczywiście w samej dolinie można było używać aparatu, więc skrzętnie wykorzystałem to robiąc kilka zdjęć robotnikom , w tym jednemu, który mi strasznie przypominał Morgana Freemana. Następnym naszym celem było obejrzenie świątyni Hatszepsu, położonej dokładnie naprzeciwko Karnaku, po drugiej stronie Nilu, do której dostajemy się „pojazdem przypominającym wózek widłowy z wagonikami”. Sama Świątynia jest ogromna i przez wiele lat rekonstruowana przez archeologów. Może tylko pomóc w wyobrażeniu sobie jej pradawnej wielkości. Miłe jest to, iż ogromny wkład w odbudowę mają Polacy i pomimo rożnych zastrzeżeń co do efektu ich prac, można się zachwycać jej okazałością. Ostatnim punktem zwiedzania były kolosy Mnemona. Dwa ogromne posągi przedstawiające Amenhotepa III, które nazwę zawdzięczają Grekom. Widok raczej średni, efekt fotograficzny taki sobie, szczególnie w słońcu. I z tego co pamiętam zainteresowanie skierowane było bardziej na pobliski sklep w celu zakupienia czegoś do picia , oczywiście za wygórowaną cenę.

Kierunek Esna

img_5001
Zaraz po opuszczeniu Luxoru kierujemy się w kierunku Asuanu. Po śniadaniu udajemy się na górny pokład statku , zajmujemy leżaki i oddajemy się błogiemu lenistwu. Podczas rejsu możemy obejrzeć jakże inny świat niż ten, który można spotkać w turystycznych enklawach. Walące się domy, śmietniska i gdzie niegdzie pozdrawiający nas ludzie – to obraz rodem z średniowiecza. Na pierwszy rzut oka mało interesujący ale czy tak jest ? Myślę, że jedną, pełną odpowiedź może dać tylko poznanie tych ludzi z bliska, ale podróż statkiem raczej nam tego nie umożliwi. W momencie dotarcia do śluzy mamy możliwość podziwiania miejscowych handlarzy, którzy małymi łódkami podpływają pod statki turystyczne i energicznymi rzutami ślą towary zawinięte w workach foliowych na sam szczyt statku. Osobiście nie zauważyłem aby ktokolwiek zakupił coś od handlarzy, ale sam rodzaj handlu wydaję się bardzo interesujący.

Świątynia Herosa w Edfu

Egipt To jedna z najbardziej zachowanych świątyń pomiędzy Luxorem a Asuanem. Pierwsza zasadnicza różnica w porównaniu do wcześniejszych, które widzieliśmy jest taka, że posiada ona sklepienie. Swój bardzo dobry stan zawdzięcza temu, że przez wieki znajdowała się pod pokładami piasku. Podobno na miejscu dzisiejszej świątyni istniała wioska, ale w momencie rozpoczęcia wykopalisk wszyscy zostali wygnani z miejsca zamieszkania. Ciekawym elementem jest nilomierz, który służył jak nazwa wskazuję do pomiaru poziomu wody w Nilu, który przekładał się następnie na wysokość podatków. Im większy poziom wody wylewał z Nilu tym większe były podatki. Po krótkim zwiedzaniu wracamy na statek, gdzie po pysznym obiadku udajemy się na krótki odpoczynek.

Asuan

img_5797 Pierwszym naszym celem po przybyciu do Asuanu był kamieniołom, gdzie podobno miał powstać największy obelisk starożytnego Egiptu i gdyby nie skaza zapewne taki by był. Sam kamieniołom to nic szczególnego, ale już sam widok Obelisku, który nieprzerwanie leży w skałach od tysięcy lat robi wrażenie. Strzelenie kilku fotek i możemy wracać do autokaru, który następnie kieruje się na Wielka tamę Asuańską. Wspaniała budowla wzniesiona przez przyjaciół radzieckich rozwiązała największy problem Egiptu, czyli uregulowała wylewy Nilu. Wielkie jezioro wygląda jak potężne morze a istniejąca elektrownia wodna zaopatruje spory obszar w energie. Robimy kilka klasycznych fotek i po chwili jedziemy do kolejnego sklepiku , tym razem z perfumami. Dla mnie to część strasznie nudna, gdyż nie bardzo mnie interesują zakupy w takich sklepach, gdzie ceny są przesadnie wywindowane a ludzie przesadnie mili. Szybka herbata i w nogi. Po powrocie na statek postanowiliśmy wyskoczyć na pobliski bazar i zakupić jakieś pamiątki. Standardowo idzie nam się zmierzyć z handlującymi i męczącymi nas Egipcjanami, próbującymi wcisnąć nam a to skarabeuszka, ciuchy czy alabastrowe dzbanki. Ja w takiej kwestii udaję, że coś sprawdzam w aparacie a sprawy handlowe zostawiam mojej siostrze. Efekt był taki, że wracając następnego dnia na bazar wszyscy ja już znali, ale tak to już jest, jak się ma dusze handlarza.

File

img_5533 Jako, że spektakl Światło i Dźwięk na File opisywany jest jako coś niezwykłego, zachciało się nam skonfrontować opisane teksty z rzeczywistością. Ja właściwie bardziej byłem zainteresowany tym jak świątynia prezentuje się w różnym oświetleniu, ruszyłem z nadzieją na „wybitne zdjęcia”. Jak się później okazało robienie fot bez statywu jest raczej mało wygodne, no ale czasami z lenistwa nie chce się wozić wszystkiego – ale podsumowując, WARTO!!! Historia opowiadana jest w języku angielskim i do tego wspaniale oświetlona sceneria bardzo fajnie wprowadza nas w czasy starożytnego Egiptu.

Wioska Nubijska i spacer po Asuanie

Następnego dnia jedziemy oczywiście za dodatkową opłatą do wioski nubijskiej. Okrętujemy się na małej łajbie i spokojnie ruszamy w kierunku wioski. Podczas przejażdżki obserwujemy z goła inny Nil. Woda jest czysta i lazurowa, po raz pierwszy mam ochotę się w niej zanurzyć. Mijamy stateczki podobne do naszych, małe kajaki i dziwne pojazdy przypominające „wanienkę do kąpania dzieci”, w której siedzą ludzie i szybkimi ruchami rąk wprowadzają swoją „motorówkę” w ruch. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do brzegów wioski, w której witają nas małe dzieci z woreczkami gotowymi na cukierki. Widać, że turystyka psuję tu dzieci od małego, które bez krępowania wołają o wszystko co może się im przydać.Po rozdaniu cukierków kierujemy się do szkoły nubijskiej, gdzie uczymy się alfabetu arabskiego. I choć wydaję się, że to czysta atrakcja turystyczna to miło spędzamy czas. Nauczyciel prowadzący jest bardzo sympatyczny i pomimo zmęczenia jakie po nim widać, stara się nas rozweselać na każdym kroku. Zaraz po lekcji arabskiego udajemy się na przechadzkę po wiosce, mijając kolejne stragany zachęcające turystów do kupna wszystkiego. Trafiamy do chatki z krokodylami, gdzie częstuje się nas ciepłą herbatką, bardzo smaczną, dziewczyny robią sobie tatuaż z henny, a ja w tym czasie wychodzę by znaleźć jakiś temat do fotografii. Zainteresowanie moje wzbudza malutki chłopczyk , który jeszcze swoimi nieskoordynowanymi ruchami raczkuje po piasku z uśmiechem na twarzy. Podchodzę do jego matki, pytam o zgodę i robię kilka fotek śmiejąc się przy tym tak samo jak mały. Zadowolony z sesji, wstaję i wracam do reszty ekipy a następnie kontynuuje spacer po wiosce robiąc kolejne zdjęcia. Powrót z wioski pozwala nam bliżej poczuć ten piękny krajobraz. Siedząc na dachu we dwójkę podziwiamy otaczającą nas przestrzeń. Następnie spędzamy jakiś czas na plaży zwiedzamy pobliskie tereny i wracamy na statek Po zjedzeniu kolejnego pysznego posiłku ( zapychaniu żołądka owocami) udajemy się sami na przechadzkę po mieście. Staramy się iść w kierunku, gdzie nie ma turystów by chodź na chwilę spojrzeć na normalne życie Egipcjan. Kierując się coraz bardziej w głąb miasta w końcu dostajemy ostrzeżenie od miejscowego chłopaka o kradzieżach i napadach w tych rejonach i radą by zawrócić .Oczywiście stosujemy się rady chłopaka ale nie cofamy się do końca, tylko bocznymi uliczkami kierujemy się lekko w bok, w kierunku bazaru. Pamiętam jedną sytuacje, kiedy kilkoro dzieci prowadziło wózek wypchany po brzegi cegłami i okładając osła badylem, zmuszały go do ciągnięcia wózka z rozwalonym kołem. Widok był naprawdę przykry i sprawiał, że złość człowieka ogarniała na samą myśl traktowania tego zwierzęcia. No ale taki jest ten świat, może niesprawiedliwy a może taki ma być, nie wiem sam. Życie czasami zmusza do różnych rzeczy, nawet do tego, że małe dzieci zasuwają jak konie w polu, ucząc się przy tym bezwzględności. Po długim spacerze i zasmakowaniu małego procentu Egiptu powracamy prze bazar i kierujemy się na statek, którym następnego dnia wracamy do Luxoru.

Hurgarda Ponownie

Zemsta faraona to takie bliskie mi określenie, walczyłem z nią cały wyjazd, aż tu nagle po powrocie do Hurgardy pokonała mnie w tej nierównej walce. Klimatyzacja nastawiona na ogrzewanie, suszarka i dwie ciepłe kołdry przez pierwszy dzień nie opuszczały mnie nawet na chwile chyba, że w przerwie kiedy szybkim susem zrywałem się z łóżka i resztkami sił pędziłem ku toalecie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że następnego dnia o 4 rano mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Kairu , a przecież nie mogłem opuścić Egiptu nie widząc Piramid więc mimo kiepskiej kondycji postanowiłem, że pojadę.

Kair

Sama podróż przebiegła bardzo spokojnie, a moje problemy żołądkowe jakby lekko ustały po za dwoma wizytami w toalecie więc jak najbardziej można powiedzieć, że było dobrze. Zaraz po wjeździe do Kairu możemy zaobserwować straszliwą biedę, standardowo porozwalane lub niedokończone domy, biegające dzieciaki przypominające małe małpki – jednym słowem widok jak w Indiach, które miałem okazje jakiś czas temu podziwiać. Pierwszy przystanek to dzielnica Koptyjska. Pewnie niektórzy zastanawiają się kim są Koptyści? W sumie sam nie wiedziałem do momentu kiedy przewodniczka nie opowiedziała kim byli i są obecni Koptowie. W skrócie można powiedzieć, że to prawdziwi potomkowie starożytnych Egipcjan, którzy zamieszkiwali te ziemie przed muzułmańskim podbojem. Zaraz po zakończeniu zwiedzania tej części Egiptu skierowaliśmy się ku Muzeum Egipskiemu. Podczas podróży mieliśmy po raz kolejny możliwość bliższego przyjrzenia się codzienności kairskiej. Miasto pełne kontrastów; od bogactwa po skrajną nędze. Ruch uliczny przypomina mi Indie i ogólnie panującą zasadę – „ja jestem panem tej drogi i robię co chce”. Najbardziej zaskakującym dla mnie widokiem były samochody, które przypominały mi moje lata dzieciństwa. Stare polskie fiaty, polonezy nie są tu rzadkością. Podobno byle rupiecia można tu sprzedać za godne pieniądze, ale czy to prawda sam nie wiem – to była opowiastka przewodniczki. Fakt faktem auta są stare i wyglądają jakby z każdej strony ktoś kilka razy przywalił młotkiem w maskę. Po tej mega poznawczej wojaży docieramy na miejsce i po rozdaniu biletów wchodzimy do Muzeum. Zaraz po wejściu spotyka mnie niemiła niespodzianka – całkowity zakaz fotografowania. Co więcej przepis podobno jest bardzo rygorystycznie przestrzegany i złamanie go grozi wielką grzywną, włącznie z konfiskatą sprzętu. Tłum wewnątrz muzeum jest ogromny, ludzie przepychają się pędząc nie wiadomo gdzie. Ilość wycieczek jest dla mnie przytłaczająca i odpychająca. Eksponaty no cóż, jest ich tu bardzo dużo i zapewne aby dokładnie zwiedzić całe muzeum potrzeba dobrych kilku dni, no ale my nie mamy tyle czasu, więc pędzimy i zwiedzamy główne miejsca. Ogromne wrażenie robią eksponaty Tutanchamona a maska jest olśniewająco piękna i wielka, szkoda, że nie można porobić choćby kilku fotek aby pokazać rodzince jej piękno. Pomnik Echnatona jedynego faraona, który ośmielił się wprowadzić monoteizm imponuje wielkością. Charakterystyczne kobiece biodra, nienaturalnie wydłużona i wąska twarz, wysokie czoło, ogromne usta – mają coś interesującego. Mumie Faraonów to dodatkowo płatna przyjemność, gdzie możemy podziwiać zasuszone ciała faraonów.

Kierunek Giza

img_6036 Piramidy, jedne z najbardziej fascynujących i tajemniczych miejsc na ziemi. Trzy potężne budowle emanują historią i chodź z każdej strony napiera na nie nowoczesność, dumnie i nieprzerwanie królują na horyzoncie Kairu pokazując swoją historię. To jedne z najstarszych budowli na naszej planecie i może dlatego stały się one inspiracją do wszelkich teorii, od kosmitów po relikty Atlantydy. Dziś to miejsce dalej zadziwia i sam widok sprawia, że zadajemy sobie mnóstwo pytań dotyczących tych budowli. Wielka szkoda, że czas kiedy przybywamy to zlot wszystkich wycieczek. Nieprzerwane tłumy, namawiający Egipcjanie do przejażdżki na wielbłądzie to zdecydowanie to czego nie lubię. Staramy się odejść lekko na bok, by w ciszy poczuć klimat tego magicznego miejsca i porobić kilka zdjęć bez tłumów i w spokoju. Po krótkim czasie zbieramy cała grupę i jedziemy autokarem na „taras widokowy” gdzie standardowo wykonujemy milionową fotę w tym miejscu, a policjanci robią za kilka funtów fotki w stylu „Piramido połknę Cię”. Po 15 minutach przybywania na tarasie kierujemy się w kierunku Sfinksa. Sama postać wydaję się być już zmęczona wiecznością i z roku na rok pomimo wszelkich starań coraz bardziej widać upływający czas. Tłumy przy Sfinksie z braku przestrzeni wydają się jeszcze większe niż w okolicy Piramid, co niestety ma fatalny wpływ na robienie zdjęć. Jedynym sensownym miejscem okazuje się pobliska pozostałoś skalna i podejmuję próba uchwycenia Sfinksa bez zbędnych osób trzecich. Miejmy nadzieje, że jeszcze długo ten cały obszar nie zostanie zniszczony i będą mogły podziwiać go młodsze pokolenia, bo naprawdę warto przynajmniej raz w życiu spojrzeć sfinksowi w oczy i poczuć mityczną magię emanującą pośród piramid.

Hurgarda po raz ostatni

Po długiej i męczącej podróży wróciliśmy do Kairu a następnego ranka postanowiliśmy wybrać się na całodniowy wypad na morze czerwone wraz z nurkowaniem. Płyniemy przez długi czas na miejsce nurkowania korzystając z kąpieli słonecznych na statku i szkoląc się w zakresie podstaw nurkowania. Po około 40 min nadchodzi chwila, że zakładamy kombinezony, butle i wykonujemy pierwszy w życiu skok do wody w całym sprzęcie. Prowadzeni przez przewodnika, powoli zanurzamy się pod wodę. Pierwsze wrażenie jest bardzo dziwne, ale po chwili zaczynam oddychać płynnie i coraz bardziej mi się to podoba. Inaczej ma się Agnieszka, która ewidentnie nie czuje się najlepiej pod wodą, ale pomimo strachu płynie razem z nami. Schodzimy coraz niżej i podziwiamy podwodny świat. Musze przyznać, że pływanie z rurką to zupełnie coś innego. Nie spodziewałem się, że to taka frajda i może tak wciągnąć. Po 30 minutach naszej podwodnej podróży wynurzamy się i idziemy na pokładowy obiadek. W drugiej turze podwodnych wojaży biorę udział już tylko ja. Zachwycony podpatruję podwodne zwierzaki, robią nieporadnie kilka fotek. Jedno jest pewne, spróbuję jeszcze raz nurkowania a być może stanie się to moim trzecim hobby, które w sumie można połączyć – gdyż fotografia podwoda ma swoją magię Wyjazd bardzo udany wszyscy zadowoleni, a to najważniejsze. Możemy wracać do hotelu gdzie czeka nas pakowanie i jutrzejszy powrót do domu.
na górę

4.TEMATYCZNIE FOTOGRAFICZNIE


Fotografowanie w Egipcie nie stanowi jakiegoś większego problemu. Należy jednak uważać na fotografowanie kobiet jak to w kraju muzułmańskim. Jedynym miejscem jakie pamiętam w którym było zabronione robienie zdjęć było Muzeum w Kairze. Jeśli natomiast chodzi o świątynie i ruiny nie ma z tym problemu. Zabrania się natomiast robienia zdjęć obiektom strategicznym takim jak mosty, budynki rządowe i wojskowe, lotniska. Na ogół standardowym tematem zdjęć takiego wypadku wydają się miejsca związane z faraonami. W dolinie królów wewnątrz grobowców obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć pod groźbą surowej kary, włącznie z odebraniem i konfiskatą sprzętu. Z tego co pamietam nie mile widziane jest także robienie zdjęć policjantom i słuzbom porządkoym. Miejsca takie jak Luxor warto odwiedzić z aparatem wieczorkiem przy zachodzie słońca lub po zmierzchu kiedy już jest oświetlony. Co do wschodu słonca nie wypowiem się bo nie miałem okazji podziwiać go rankiem. Jeśli już zdecydujecie się na podróż quadami do wioski beduińskiej proponuje dobrze zabezpieczyć sprzęt gdyż po przejażdzce plecak wyglądał jak jedna wielka kupa piasku nie mówiąc o zabrudzonym statywie. Na miejscu polecam pokręcenie się po wiosce bo być może traficie na ciekawy temat. Jeśli chodzi o fotografowanie ze statku rejsowego to raczej nic specjalnego nie znajdziecie, no może po za handlarzami ktorzy podplywają z każdej strony i próbują coś sprzedać rzucając na statek produkty. Zdecydowanie natomiast zachęcam do zabierania sprzętu fotograficznego podwodnego. Morze czerwone jest piękne, posiadające śliczne rafy oraz faune. Jeśli chodzicie po terenach gdzie niebezpieczeństwo kradzieży jest wysokie proponuję albo schować aparat albo zakupić packsafe, który przynajmniej uchroni was przed kradzieża polegająca na szybki odcieciu paska i wyrwaniu aparatu. 
na górę

5.HISTORIA JEDNEGO ZDJECIA



img_4112 Podczas wyjazdu do pobliskiej wioski beduińskiej gdy większość maszerowała na wielbłądzich garbach zainteresowała mnie grupa dzieci bawiących się w oddali jak się okazało póżniej zwykłą plastikową butelką na sznurku. Zaraz po przybciu na miejsce dzieckami bardzo pozytywnie odniosły się do mojej osoby. Aby ich nie przestraszyć siadłem sobie grzecznie na piachu i powoli zacząłem im robić zdjęcia. Dzieci okazały się świetnymi „modelami”. Sama chyba idea posiadunku na piasku przybliżyła chyba moja osobe bo nie czułem jakiegokolwiek skrępowania z ich strony. Po wykonaniu kilkunastu zdjęć zawołałem ich do siebie i pokazywałem zdjęcia. Dziwne a zarazem wspaniałem jak mogądzieciaki się cieszyć pomimo biedy w jakiej żyją. Brudne zabrudzone łampki i beztroskie bieganie w jakiś sposób potrafia przypomnieć nam swoje dzieciństwo. Technicznie zdjęcie było wykonane w okolicach południa więc światło było bardzo ostre, co widać po cieniach. Aby uzyskać troche inne zdjęcie niż klasyczny portret ustawiłem dużą przysłonę aby uzyskać całą dzieczynkę ostrą wraz z detalami.

na górę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »